Garderoby poznań
Garderoba próżności
Poszukiwałem ostatnimi dniami odpowiedniego miejsca w moim mieszkaniu, w którym mógłbym pomieścić wszystkie elementy mojej garderoby. Poznań był wtedy niezwykle niespokojnym miastem. Na ulicach pełno było ludzi wszelkiej maści szukających zaczepki pod byle pretekstem. Ja natomiast nie mogłem myśleć o niczym innym tylko o ubraniach wchodzących w skład mojej garderoby. Poznań – jakże zły byłem wtedy na to miasto, które w żaden sposób nie mogło zrozumieć moich problemów. Wciąż błąkałem się pod domu, po ogrodzie nie mogąc znaleźć sobie miejsca. Moje rzeczy zawsze były dla mnie wszystkim, zawsze poświęcałem im najwięcej uwagi, więcej nawet niż mojej najbliższej rodzinie. Zawsze chciałem mieć ich jak najwięcej, mieć wypełnione po brzegi ciuchami garderoby. Poznań, och jak nieczułe i pozbawione współczucia było to miasto. Wszędzie tylko rozruchy i nienawiść, nikt nie myślał o mnie i moich kochanych ubraniach. Tamtej jesieni naprawdę przeżywałem jedne z najgorszych chwil w swoim krótkim życiu.